Jaka Blania jest każdy widzi. W jej przypadku (energia wylewająca się uszami, charyzma wypisana nawet na czole, śmiech słyszalny w promieniu 10 kilometrów nawet w wietrzne dni itd.) – każdy słyszy, bo stworzenie to nie byle jakie. Trzeba być kimś naprawdę wyjątkowym, aby opanować salę fitness, na której walczy trzydzieści osób. Koniecznym jest posiadanie wyjątkowej osobowości, aby te osoby zatrzymać ze sobą na dłużej. Aby niechcący je od siebie uzależnić, bo tydzień bez GT z Blanką dłuży się okrutnie. Tęskno, smutno, niedobrze. Śmiejemy się, żartujemy, ale… pomyślcie – jakim człowiekiem trzeba być, aby takim właśnie sposób porwać za sobą ludzi? (nie mylić z porwaniami).

Well I’m so far away
Each step that I take is on my way

Jaka jest Blanka – czołowy trener GT, koordynator i motywator? Niczym puzzle tworzymy całość „układanki” – Blania po godzinach, z marzeniami, planami, ulubionym smakiem lodów, pasją motocyklową w tle. Blania inaczej niż zwykle. Przede wszystkim na wstępie dodam, że ten tekst będzie również trochę subiektywny. Jednak te moje własne, osobiste odczucia względem Blanki, jak również względem tego, jaką jest osobą są bardzo uniwersalne. Dzieje się tak dlatego, że jest ona osobą ważną nie tylko dla mnie (tak, bywam zazdrosna). Mam tę przyjemność, że spotykamy się na gruncie prywatnym, a nie na sali fitness (mięczak ze mnie). Wtedy, kiedy jemy ciasteczka, kiedy na chwilę (na krótką chwilę) milkną telefony (to sobie obiecujemy, chociaż te dranie dalej świergoczą) jesteśmy „gdzieś poza” i chcemy opowiedzieć sobie w skrócie, co aktualnie dzieje się w naszym świecie. Jak możecie się domyślać – w świecie Blani, zdominowanym przez GT, podobnie jak i GT jest w dużym stopniu „zdominowane” przez osobowość Blanki (wyobrażacie sobie Group Training bez nie? Ja nie – a wyobraźnię mam całkiem niezłą!) dzieje się cały czas! Musicie również wiedzieć, co jest bardzo urocze – że ta silna osobowość, energia niczym na dwóch kółkach, szósty bieg itd. (tak, mowa o Blance) w konfrontacji ze sprzętem, mającym nagrać naszą rozmowę jest… nieśmiała. Skromna, nieśmiała i po prostu… jest sobą. Niewielu z nas lubi mówić o sobie. A Ci, którzy więcej robią niż mówią mają z tym największy problem. Ktoś, kto znajduje się cały czas na „pełnych obrotach” nie musi mówić za wiele, bo zbyt dużo robi. Tak jest też w przypadku Blanki, która nazbyt skromnie odnosi się do tego, jaka jest, do tego, jak czaruje Was na Sali fitness wszystkimi przymiotami, będącymi w jej skromnym posiadaniu J Fanka koloru czarnego, bezwzględna (!) miłośniczka lodów czekoladowych (do plejady smaków dodajmy również smak rocher i rafaello), która relaksuje się przy dźwiękach „Bed of roses” … Zapytana o ulubione słodycze Kuby odpowiada jednym tchem M&M;s! J Tutaj postanowiłam sobie na… mały test. Dwa pytania dla Blani o Kubie, na które odpowiedział mi również sam zainteresowany. Test zdany na piątkę! Teraz możecie (tutaj muzyczne guru Kuby) pobujać się przy dźwiękach „Snu o Victorii” lub Empire State od mind Alici Keys i czytajcie dalej.

trener-blanka

Jestem tu, gdzie jestem i bardzo się z tego cieszę

Ciężko wyobrazić sobie GT bez Blani. Nie ma również sposobności wyobrażenia sobie GT bez Kuby Podgórskiego – to zdanie w ogóle z założenia nie posiada żadnego sensu, czyż nie? Ta wyborna dwójka robi rzeczy wielkie, a połączenie ich osobowości daje efekty, które sami możecie zobaczyć i których nie sposób opisać. Blanka poznała Kubę w maju 2013 r. – można więc powiedzieć, że ówczesna wiosna rozpoczęła się bardzo owocnie J Młoda adeptka sportów wszelakich – trenerka spec. kulturystyka, certyfikowany trener Crossfit, fizjoterapeutka w jednym… postanowiła wysłać swoje CV do jednego z krakowskich, nowo wówczas powstałego klubu. Proces rekrutacji i decyzja, że Blanka dołączy do zespołu – pierwszego zespołu, którego „tatusiem” był właśnie Kuba – była jedną z „tych decyzji”. Jedną z decyzji, którą Kuba utorował sobie drogę do obecnego sukcesu. A przyznać trzeba, że na sukces ten zapracowaliście sobie przede wszystkim Wy –  klubowicze. Jej się spodobało, spodobała się i sama Blania, co nie wydaje mi się być ani trochę zaskakujące J Abstrahując od tego, kto się odezwał, kto zaprosił itd. – to właśnie Kuba – jak mówi Blania – w odpowiednim momencie zobaczył we mnie potencjał i zabrał ze sobą do miejsca, w którym jesteśmy obecnie. Tak zaczęła się ta przygoda – nasza wspólna droga. Wielki dzięki Kuba! (tu Blania rysuje słodkie serduszko). Blanka zapytana o ulubione słodycze Kuby (wspomniane we wstępie) bez drgnienia okiem mówi ze śmiechem: M&M’s! Potwierdza się to, co odpowiedział Kuba – dodaje również, że lubi najbardziej żółte.

Bezludna wyspa w wydaniu Kuby? Co zabrałby ze sobą? I tutaj pora na Blankę. Żartuje sobie, że Kuba wziąłby rodzinkę sprzętów rtv (rodzina jabłuszkowa, cały zestaw Apple)  – jak można być na bezludnej wyspie i nie mieć kontaktu ze światem? Kto jak kto, ale On?

Kuba twierdzi podobnie. Wezmę telefon – jak mi się znudzi, zadzwonię po pomoc; iPad – mógłbym oglądać ligę angielską i Manchester United i gumy treningowe (kogoś to dziwi? – przyp. red) – po powrocie chciałbym być w formie; kartkę i długopis – projektowałbym namiętnie treningi, zestaw majsterkowicza – nauczyłbym się kilku nowych rzeczy i gdyby padł mi telefon, albo nie miał zasięgu wybudował tratwę i wrócił bo nie jestem w stanie wytrzymać poza domem dłużej niż 3 dni…

 ***

blanka-skok

Blania, co stało się powodem tego, że wysłałaś swoje dokumenty aplikacyjne do klubu w którym organizowano zajęcia zupełnie inne niż wszędzie? Nie pociągała Cię już siłownia, chciałaś wyjść poza schematy, kierowała Tobą ciekawość?

 Jak to często w życiu – zupełny przypadek. Znalazłam ogłoszenie o tym, że klub szuka nowych trenerów o i tak – wysłałam CV. Siłownia zawsze była fajna, ale na tamtym etapie już trochę nudna, a teraz – tutaj (i tam – wtedy) cały czas działy się i dzieją nowe rzeczy. W GT musisz widzieć wszystko i wszystkich (oczywiście czasem ktoś się cieszy, jak się akurat na niego nie zerknie – śmiech), ale generalnie i z całą pewnością – nie ma szans na nudę.  Treningi ulegają zmianie, zmieniają się kluby, a co za tym idzie – ludzie, nowi ludzie, nowi klubowicze, nowe znajomości, inna energia.

Gdzie widzisz się za… 5 lat? Przy obecnym, intensywnym i dynamicznym rozwoju – za którym ciężko nadążyć – gdzie sama widzisz siebie w perspektywie kilku lat? Pobaw się w czarodziejkę J

Nie przepadam za gdybaniem i mówieniem o przyszłości. Nikt z nas nie wie, co będzie jutro, a co dopiero za 5 lat! Co mogę przewidzieć? Mam przede wszystkim nadzieję, że GT będzie już bardzo popularne… nie tylko w Polsce. A ja będę koordynatorem, który będzie sobie podróżował po różnych częściach świata i sprawdzał, czy wszystko i wszędzie dobrze pracuje. O, taki plan J

Okej, w takim razie – jakie będzie GT za rok, za dwa…?

Nieprzerwanie pracujemy nad tym, aby było coraz lepsze. Wielu osobom wydaje się, że GT to tylko treningi i koniec. Treningi – przede wszystkim, jednak istnieje jeszcze wiele innych płaszczyzn, które ulepszamy; pracujemy nad nowymi i krótko mówiąc – rozwijamy się. Rozwój, rozwój, rozwój. I do przodu! Sami zresztą zobaczycie i sami zresztą – widzicie to każdego dnia.

Czy zawsze miałaś tak silny charakter i osobowość? Czy jest cos co Cie wzrusza? Czy kiedykolwiek … płaczesz?

Nigdy nie miałam silnej osobowości. To się tak tylko wydaje i zapewne wiele osób tak uważa, widząc mnie na treningach, ale poza salą fitness Blanka to zupełnie inna osoba. Kiedyś częściej płakałam, obecnie „przytrafia” mi się to rzadziej. Wiecie… co trzeba mieć twarde, jeśli chcecie mieć miękkie serce J Fajnie jest sobie czasem popłakać, ale zazwyczaj trzeba dosyć szybko wracać do rzeczywistości. Co mnie wzrusza? Wszystko mnie potrafi wzruszyć, czy to totalnie „niespodziewane niespodzianki”, dręczenie zwiarzaków, krzywda ludzka, filmy ze smutnym zakończeniem. I z tym radosnym też J  Wygląda na to, że trochę się tych powodów nazbierało! Także tak… idziemy na trening?

Dzięki mamo, dzięki tato

Sympatia, szacunek i udana praca zespołowa z trenerami GT, a zwłaszcza z Kubą są dla Blanki czymś bardzo cennym. Tego rodzaju praca nie jest pracą na etat. Jest obecnie pracą „na życie” – stanowi i wypełnia czas od rana do późnych godzin wieczornych, kiedy opuszczacie sale. To, że jest właśnie tak, a nie inaczej – czyli najlepiej Blania w dużym stopniu zawdzięcza swoim Rodzicom. Pomijając (co ja dodaję od siebie, taki tam odautorski akapicik) jej wewnętrzną (i nie tylko) siłę, determinację, charakter i osobowość, wykuty poprzez treningi i samozaparcie, wspierany przez bliskie osoby i przyjaciół to, gdzie znajduje się obecnie Blanka zawdzięcza głównie Mamie. Ta, niestrudzona, zaraz po pracy zabierała dwie malutkie córki – Blankę i Anię na różnego rodzaju zajęcia sportowe. Gimnastyka, pływanie, tenis ziemny, sporty zimowe, karate. Relacja z karate okazała się być relacją długą  i trwała przeszło dziesięć lat!

gt-team-blanka

W mojej karierze sportowej przewinął się również boks, jednak w delikatniej formie – Mama obawiała się, że podczas tego rodzaju zajęć moja twarz ulegnie pewnym… obrażeniom J – a tego nie mogłam jej zrobić. Dzięki wielu szczęśliwym zbiegom okoliczności jestem tu, gdzie jestem i bardzo się z tego cieszę.

Na emeryturze będzie mieszkać tylko i wyłącznie tam, gdzie jest ciepło. Bardzo ciepło. W scenerii morza i piasku będzie koordynować GT z plaży, a w wolnych chwilach podróżować i zwiedzać wszystkie te, najpiękniejsze miejsca na świecie o których można sobie czasem pomarzyć. Tak, tak będzie. Zanim jednak emerytura i zanim – te wywczasy gorące – możecie spotkać Blanię na sali podczas zajęć, co samo przez się rozumie się jako piasek, morze, plaża… a zwłaszcza – gorąco! J

Concrete jungle where dreams are made…